| O mnie |
|
| nakrancunieba |
|
|
| Taka jestem i takie jest moje życie. |
| Codzienność, zwyczajność kobiety po trzydziestce.
Matki trójki urwisów, żony ;)
Poprostu życie na krańcu nieba;) |
| Zobacz mój profil |
|
|
|
Jestem, ale na chwilke
11 maj 12
|
Ostatnio jest tu mnie coraz mniej. Obiecuje poprawe ale dopiero po 20 maja, bo wtedy moja corcia bedzie miala Komunie.
Ostatnio moje dni wygladaja podobnie. Wstaje o 6 rano cos porzadkuje do momentu kiedy dzieci wstaną, później ich "ogarniam", zaprowadzam do szkoły i później jade do babci. Mam tam swój dyżur przez 2-3 godziny. Wracam do domu robie obiad, wracaja dzieci z mężem, lekcje z Julą na 18.30 do kosciola na probe, później kolo 20.30 powrót do domu. W domu jeszcze cos porobie przez dwie godzinki i padam:) Do tego w godzinach 20-6rano jestem odcieta od internetu, bo po ostatniej burzy coś tam, gdzies u naszego nadawcy walnelo i teraz instaluje cos tam nowego. Nie marudze na niego bo nie musimy płacic abonamentu za maj, w zamian za cierpliwośc.
Moja babcia po ostatnich upałach znów zaczela sie źle czuć. Bardzo czesto mdleje. Doszlo do tego ze panicznie boi sie zostawać sama w domu. Ustaliliśmy z kuzynowstwem dyżury. Kazdy kto może przyjeżdża do babci na tyle ile moze. Jest nas na stale pięcioro ale i inni wspomagaja nas choc na chwile. Poza tym chodzi o okolo 8 godzinn dziennie kiedy domownicy sa w pracy. Narazie wszystko dziala dobrze, bez zgrzytów.
Musze konczyć bo dzieciaczki sie wybudzaja i znow kierat mnie czeka:) |
|
Twoim zdaniem:
6
|
|
:)
02 maj 12
|
No i przyszedł maj. Za kilkanascie dni odbedzie sie komunia mojej najstarszej córki. Planowalismy urzadzic przyjęcie u nas w domu, w salonie. Problem jest w tym ze jak narazie salon zrobiony jest na jakies 10-20%. Dzisiaj np. mąż kladzie tynk, a jeszcze zostalo malowanie scian, ulozenie plytek, paneli. Juz nie wspomne o nawet minimalnym urzadzeniu tego przybytku.
Mąż-optymista w dalszym ciągu żyje nadzieją ze przyjęcie odbedzie sie w salonie. Niestety ja znow jestem kobietą malej wiary i na wszelki wypadek juz obmyslam jak urzadzic imrezkę w innym, duzym pokoju.
Mama ma juz wyznaczoną date laparoskopii i jak dobrze wszystko pojdzie to za tydzien bedzie juz po wszystkim. Podzialał kolejny atak trzustki. Tym razem byl na tyle slaby ze po kiku godzinach bol minal. Następnego dnia mama zadzwonila sama, z wlasnej woli ( troche przymuszonej, ale jednak wlasnej).
Obecnie doszlo mi jeszcze bieganie z córka na proby komunijne. Co drugi dzień na 2 godzinki. Jakich nowości człowiek sie dowiaduje od innych rodzicow, normalnie oczy wychodza mi z orbit. Wczoraj dowiedzialam się że tydzien przed komunia trzeba iśc na solarium, bo wtedy ładniej dziecko wyglada w bieli, juz nie wspomnie o fryzjerce, kosmetyczce która zrobi stosowny makijaz i paznokcie. Do tego kilka pan zrobilo juz kilka miesiecy temu liste prezentów. Boże, ze ty widzisz to, slyszysz i nie grzmisz. |
|
Twoim zdaniem:
16
|
|
Nic na sile.
15 kwi 12
|
Moja mama juz w domu. Naszczęście wszystko jakoś rozeszło sie po kosciach ale ma nakaz usunięcia kamieni z woreczka w jak najszybszym czasie. Nie wiem czy to szybko nastapi bo ból zniknal a mama znów kombinuje.
Niestety nasze relazje znów ulegly pogorszeniu, tylko dlatego ze osmielam sie mieć własne zdanie na pewne tematy i nie mam ochoty slepo jej przytakiwac. Np. jak ja jej mówie ze powinna w poniedzialek iśc do lekarza po skierowanie na zabieg ona wyskakuje mi z tekstem że to jej sprawa, jej zdrowie i wie ze ja to najchętniej chcialabym sie jej pozbyć. Ciagle słysze że ja jej robie na złość, ze chce jej zaszkodzić, że jaka to ja zla jestem itp.
Niewytrzymałam, powiedziałam kilka slow. Nie pozwole by zrobila sobie ze mnie dziewczynke do bicia. Efekt jest taki, że to ja jakas dziwna jestem, robie z igły widły i nic mi nie mozna powiedzieć bo jakaś nadwrażliwa jestem. Jak zwykle moja wina.
Najgorsze jest to, ze nie robi na mnie wrażenia. Kazde słowa ktore do mnie wypowiada wpadaja jednym uchem, a wypadaja drugim.
To nie są normalne relacje matka- corka, ale nic na siłe.
Od piątku postanowilam zajmowac się tylko swoimi sprawami, dziećmi, domem a pomagać bede wtedy gdy ktoś o to mnie poprosi lub przynajmniej bedzie tego chciał. Nic na sile. Mam nadzieje że tym razem dłużej wytrzymam w tym postanowieniu.
Mimo że do wakacji jeszcze daleko to juz mamy na nie sprecyzowane plany. Bardzo sprecyzowane:)
W pierszych dwóch tygodniach lipca dziewczyny bedą chodzić przez 2 tygodnie na pólkolonie. Organizowne sa przez tą sama firme co rok temu i wiemy że zorganizują im fajnie czas. Zaklad pracy doklada się do imprezy, a raczej to my sie dokladamy bo z fundusz socjalny płaci 650zl a my tylko 100 od dziecka.
Po pólkoloniach dziewczyny przez tydzień siedzą w domu, a tydzień później całą rodzinką wsiadamy w samochod, jedziemy na lotnisko w Katowicach, w pobliżu lotniska zostawiamy nasza bryczke na jakimś miłym parkingu i wylatujemy na 2 tygodnie do szwagierek w Anglii. Juz omowiłysmy z nimi caly pobyt, gdzie bedziemy, co bedziemy zwiedzac i takie tam. Oby jeszcze pogoda dopisała to bedzie super.
W piatek wypatrzyłam bilety za 62 zł w dwie strony + oplaty lotniskowe. Trafiłam na taką super promocje jednodniową. Niby piatek 13 a tu taki fuks;)))
Normalnie myslalam ze podpucha, no ale nie. Więc raz dwa zadzwonilysmy do szwagierek z pytaniem czy zaproszenie nadal aktualne i czy termin im odpowiada. Tak więc na przelomie lipca i sierpnia bedziemy podbijac Świat;)))
|
|
Twoim zdaniem:
11
|
|
chwileczka
06 kwi 12
|
Za kilka dni Świeta. Nie czuje tej atmosfery. Stwarzanie jej malowanymi jajkami i pachnącym ciastem nie pomoże. Droga Ramko jak dla mnie atmosfere świąt tworza ludzie i mozna miec najwspanialsze swieta bez wypucowanego domu,przy bardzo skromno zastawionym stole i bez pisanek, babek itp.
Niestety u mnie wszystko jakos pod góre.
Moja mama trafiła do szpitala ma ostre zapalenie trzustki. Jej stan jest bardzo ciężki a na dodatek jest w szpitalu oddalonym od nas jakies 150km. Byla z wizyta u brata i tam dostała ataku:(
Moja mama nie odzywa sie do mnie bo podobno wykrakalam jej chorobe. W piątek po kolejnym ataku kamicy żólciowej ( kamienie ma od jakiś 5-6 lat a ataki srednio raz w miesiącu) powiedziałam je że jest nieodpowiedzialna i ze którymś razem nie pomoże kolejny zastrzyk.
Nie komentuje tego, nie dyskutuje bo uwazam ze jak człowiek cierpi od kilku dni to ma prawo do klepania farmazanow. Jak juz bedzie sie lepiej czula i nadal bedzie glupoty gadać to wtedy powiem kilka slow.
Corka mojej przyjaciółki po operacji odzyskała przytomnośc ale po kilku godzinach lekarze musieli ją wprowadzic w stan śpiączki farmakologicznej i podobno jutro maja ja wybudzić. Wzrok podobno odzyskala ale pojawił sie obrzęk mózgu:(
Jutro po święconku zamierzam pojechać znów do tego Nowego Dworu Mazowieckiego. Troche sie nakręcilam jak poczytałam kilka opini w necie na temat tego szpitala. Na temat tej przypadlości tez sie naczytałam. Mam nadzieje ze to tylko moje histerie.
Juz sa wszystkie wyniki badan, podobno, więc chce je przejrzec. Jak beda lepsze od ostatnich to dam spokoj, jak gorsze to wtedy bedzie trzeba zacząc dzialac np. zalatwic dodatkowe konsultacje itp.
Mam nadzieje ze mimo wszystko slońce zaswieci w te Swięta.
|
|
Twoim zdaniem:
16
|
|
Księga gości

Najpiękniejszą wiosną jest dobroć serca.
Nikolaus Lenau
Przyjaźń jest prawdziwym darem.
Wspaniale jest znaleźć kogoś
kto może nas wysłuchać i zrozumieć,
komu można zaufać.
Przy kim można znaleźć ukojenie.
Obojętnie czy będziemy się razem śmiać
czy też mamy wspólnie przebrnąć
przez ciemne strony życia.
Zawsze też pozostają nam wspomnienia,
które czynią nasza przyjaźń tak szczególną.
Dziwne są ścieżki szczęścia.
Niektórzy potrafią
zbudować swoje szczęście niemal z niczego,
ocalić i rozdmuchać nawet najbardziej nikłą iskrę,
choć wiatr i deszcz.
| Chwalipiętka ;) |
Odwiedzający
14773
|
Pozostawili swoje myśli
1862
|
|
Wpisani do księgi
26
|
|
NA KRAŃCU NIEBA.
Na krańcu nieba
Uśmiech sobie mieszka
Dotrzeć do niego trzeba
I włożyć do serca...
Na krańcu nieba
Jest tak wiele ciepła
Słowa stamtąd płyną
Są jakby życia wizją...
Na krańcu nieba
Widać tak wiele piękna
To Kobieta o sercu wrażliwym
Unosi się wśród życia ciszy...
Na krańcu nieba
Jestem...bo tak trzeba
Dotykam wrażliwego serca
I zamykam to serce do wiersza...
Adam Poeta
czerwiec 2011
www.pajacyk.pl
Nakarm głodne dziecko :)
To nic Cie niekosztuje:)
|